Jemu będę wierzyć. W nim pokładać nadzieję.
Jego słodkie słowa i gesty dla mnie są wytchnieniem.
On jest mi wybawcą, ja jego kopciuszkiem,
on mnie zaprosi do zamku, szepnie coś nad uszkiem.
Na jego telefony będę czekać całą dobę,
dla niego znosić trudy, zmęczenie, chorobę.
Z nim spędzę spędzę wszystkie swoje dni i noce.
Jemu dam swoje najlepsze owoce.
Jemu będę wierzyć, jego pożądać,
jego słuchać, nawet myć i sprzątać.
Dla niego będę się stroić, malować,
dla niego się szkolić, uczyć, studiować.
Jego nazwisko będę nosić dumnie, z własnej ochoty.
Jego sławy będę bronić jak armia piechoty.
Gdy inni będą mu ubliżać, ja jemu będę mu wierzyć,
nie patrzeć na pogłoski, dobre imię szerzyć.
Na jego grzechy przymykać oko, dawać czas na zmianę,
na groźbę rozstania podnosić gorzki lament.
Dla niego będę jak muza, jak niebiańska gracja.
Moja niepowtarzalna, jedyna, wielka Korporacja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz