Nawet jeśli bez wytchnienia
pokryjemy ziemię całą
grubym stopem i plastikiem
zostaną kwiaty, chociaż mało.
Nawet jeśli oczy dzieci
uwięzimy w telefonach,
wciąż zostanie świat wcześniejszy
we wspomnieniach, książek stronach.
Przeżyją rzeźby i pomniki,
obrazów wszystkich nie spalicie.
Małe grupki, ludzie z niczym,
będą czerpać nowe życie.
Na świat przyjdą nowe dzieci,
z głośnym krzykiem, chociaż mało.
Będą wołać wniebogłosy,
że z tym światem coś się stało.
Pozostaną stare zdjęcia dziadków,
gdy głupie mieli nadzieje.
Chociaż dóbr im nie zbywało,
śmieli się jak już nikt (się) nie śmieje.
Będą krzyże i katedry.
Pozostanie chociaż trochę.
Freski będą w górę biegły,
mówiły, że coś będzie potem.
Będą góry też i morze,
wszystkich ich nie zakażecie.
One mają rytm i mądrość.
Uczą ludzi wciąż o świecie.
Ale co się stanie z wami,
gdy się skończą wasze plany?
Serce jak atrament brudzi,
nie do zdarcia na nim plamy.
Zobaczą kiedyś oczy, usłyszą ulice,
wszystkie wasze tajemnice.
środa, 11 września 2024
Niepewna przyszłość
niedziela, 1 września 2024
Nowy kochanek
Jemu będę wierzyć. W nim pokładać nadzieję.
Jego słodkie słowa i gesty dla mnie są wytchnieniem.
On jest mi wybawcą, ja jego kopciuszkiem,
on mnie zaprosi do zamku, szepnie coś nad uszkiem.
Na jego telefony będę czekać całą dobę,
dla niego znosić trudy, zmęczenie, chorobę.
Z nim spędzę spędzę wszystkie swoje dni i noce.
Jemu dam swoje najlepsze owoce.
Jemu będę wierzyć, jego pożądać,
jego słuchać, nawet myć i sprzątać.
Dla niego będę się stroić, malować,
dla niego się szkolić, uczyć, studiować.
Jego nazwisko będę nosić dumnie, z własnej ochoty.
Jego sławy będę bronić jak armia piechoty.
Gdy inni będą mu ubliżać, ja jemu będę mu wierzyć,
nie patrzeć na pogłoski, dobre imię szerzyć.
Na jego grzechy przymykać oko, dawać czas na zmianę,
na groźbę rozstania podnosić gorzki lament.
Dla niego będę jak muza, jak niebiańska gracja.
Moja niepowtarzalna, jedyna, wielka Korporacja.
Zbutelkowienie
Gdy problemów nęka mnogość, jedną muszą mieć przyczynę. Gdy dolega prądów wrogość, trzeba znaleźć wspólną winę. Kryzysów pozorna złożoność, ...
-
I. Skazanie na śmierć Skazali za grzechy nie moje, niebyte, do których przyznać się nie chcę, Ludzie co mają twarze zakryte, Ludzie co wciąż...
-
Wziął mnie na górę wysoką zwolennik rodzaju ludzkiego. Pokazał mi przepych i złoto. Pokazał jak dotrzeć do niego. Pokazał przyszłości głębin...
-
Świętowaliśmy wpólnie głośne łubu-dubu, że nasza jest władza i to władza od ludu. Że nasze są mandaty i nasze są stołki, nasi są ludzie i na...